wtorek, 30 czerwca 2015

Podsumowanie miesiąca #2. CZERWIEC

Czerwiec- a szczególnie jego końcówka- był dość wyjątkowy, ze względu na wydarzenia z mojego życia osobistego. Obrona magisterska i dodatkowo egzamin teoretyczny na technika architektury (cały czas jestem jeszcze przed praktycznym, więc oficjalnych wakacji jeszcze nie mam).

Spodziewałam się, że w czasie tego miesiąca, ze względu na natłok nauki nie uda mi się zbyt dużo przeczytać. Wyszło trochę inaczej. W sumie przeczytałam pięć pozycji.

Bez śladu- Harlan Coben (ocena 7/10)- recenzja TUTAJ
Miasto cieni- Michael Russell (ocena 7/10)- recenzja TUTAJ
I tak człowiek trafił na psa- Lorenz Konrad (ocena 9/10)- recenzja TUTAJ
Wstręt do tulipanów- Richard Lourie (ocena 9/10)- recenzja TUTAJ
Bieg po życie- Lopez Lomong (ocena 8/10)- recenzja TUTAJ

i zaczęłam czytać Eleonorę i Parka, ale to już zaliczę do przeszłomiesięcznego stosu ;) W sumie przeczytanych stron w czerwcu było 1360! Całkiem nieźle ;)


Za "Miasto cieni" i "Bieg po życie" jeszcze raz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non ♥

W między czasie pojawił się post dotyczący promocji książkowych w biedronce TUTAJ, #TheNameBookTAG TUTAJ, #DisneyBookTAG TUTAJ oraz kolejna nominacja do LBA TUTAJ.


Na moich półkach zagościło na stałe 21 nowych książek oraz jedna (Eleonora i Park- Rainbow Rowell) w ramach book tour'u zorganizowanego przez Natalię z Książkowego kocha, nie kocha.

Pozwolę sobie wypisać same tytuły, znacznie ułatwi mi to robotę ;) Jeżeli ktoś byłby zainteresowany uzyskaniem nazwiska autora- piszcie w komentarzach!

1. U martwych w Dallas
2. Martwy wróg
3. I tak człowiek trafił na psa
4. Ofiara Polikseny
5. Ostatnie lato
6. Kupię rękę
7. Juliet, naga
8. Wciąż o tobie śnię
9. Krzyż Południa
10. Piaskowa Góra
11. Chmurdalia
12. Dagerotyp- Tajemnica Chopina
13. Widok z nieba- serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak za udostępnienie egzemplarza do recenzji!

14. Wielki błękit- serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa za udostępnienie egzemplarza do recenzji!

15. Bieg po życie- serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN za udostępnienie egzemplarza do recenzji!

16. Jestem najprzystojniejszym mężczyzną świata
17. Wstręt do tulipanów
18. Kopalnie talentów- serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN za udostępnienie egzemplarza do recenzji!

19. Zdobywam zamek
20. Na nieludzkiej ziemi
21. Spóźnione wyznania

A tak prezentuje się zdjęcie moich czerwcowych nowości! Niezła zapowiedź wakacji ! Szeptem na szczycie stosiku przez pomyłkę :D

A z informacji czerwcowych- Wydawnictwo Znak zdecydowało się na stałą współpracę, zaczynam też współpracę z Wydawnictwem Zielona Sowa. Dodatkowo czekam na odpowiedź od Księgarni Tak czytam. Tyle radości ♥


Jeżeli chcecie być na bieżąco z moimi poczynaniami, zapraszam Was do polubienia mojego profilu na FB TUTAJ oraz obserwowania mnie na Instagramie TUTAJ.
W najbliższym czasie planuje dla Was konkurs, także w tych miejscach będziecie mogli dowiedzieć się czegoś więcej.

A jak u Was wyglądał czerwiec? :)


środa, 24 czerwca 2015

#29. Bieg po życie- Lopez Lomong

Tytuł: Bieg po życie
Tytuł oryginału: Running for my Life
Autor: Lopez Lomong
Język oryginału: angielski
Kategoria: biografia
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Liczba stron: 208
Data wydania: 17 czerwca 2015
Cena katalogowa: 34,90 zł


Opis (lubimyczytac.pl):

Miał zaledwie sześć lat, kiedy został porwany. Sudańscy rebelianci wydarli go z rąk matki i osadzili w przepełnionej chacie bez okien. Był za mały, by szkolić go na żołnierza. Każdego dnia patrzył więc, jak w odorze fekaliów jeden po drugim umierają jego przyjaciele…
Wybawieniem okazało się trzech „aniołów stróżów”, starszych kolegów, którzy zorganizowali ucieczkę. Przez trzy dni i trzy noce bez chwili wytchnienia biegł z nimi przez sawannę. Tylko po to, by trafić do obozu dla uchodźców w Kenii.
Kakuma stała się jego domem na długie lata, zanim dzięki adopcji trafił do Stanów Zjednoczonych. W nowej rzeczywistości bieganie było jedyną znaną mu rzeczą. To ono pozwoliło mu spełnić marzenie i wystartować w igrzyskach olimpijskich.
Poznajcie niesamowitą historię Lopeza Lomonga. Lopepe. Szybkiego. Opowieść o ucieczce z rąk śmierci, niezłomnej wierze, pracowitości i pragnieniu zadośćuczynienia za to, co dał mu los. A także o tym, że warto walczyć o swoje marzenia. Nawet w sytuacji pozornie beznadziejnej.


Moja ocena: 8/10

Mam ostatnio ogromne szczęście do książek, w moje ręce wpadają same pozycje, które czyta się z ogromną przyjemnością i łatwością !

Źródło: Google Grafika

Historia Lopeza Lomonga jest jedyna w swoim rodzaju. Próba mojego wprowadzenia Was w jego historię z całą pewnością będzie nieudolna (więc wybaczcie) i nie ma możliwości, aby oddawała w taki znakomity sposób wszystkie uczucia Lopeza. 

Lopez Lomong jest amerykańskim sportowcem- lekkoatletą. Na co dzień ze sportami wykonywanymi zawodowo mam bardzo niewiele wspólnego- ani żadnego nie uprawiam, ani też nie przepadam za oglądaniem ich w telewizji- strasznie mnie nudzą. Raz na jakiś czas obejrzę mecz siatkówki i na tym się kończy moja przygoda ze sportem. 
Szczerze mówiąc nie wiem czemu sięgnęłam po tę pozycję. Najbardziej zaintrygował mnie tytuł i okładka- i to chyba tyle. Na początku mojej przygody z książką Lopeza martwiłam się, że to jednak nie to, czemu sięgnęłam po książkę zahaczającą o sport, skoro zupełnie mnie to nie interesuje, a do tego byłam przekonana, że w pewnym momencie ta historia zrobi się nudna, że wydarzenia będą w kółko przypominane. Myliłam się. I to ogromnie. 

Książka nie jest przeznaczona wyłącznie dla fanów sportu, lekkoatletyki czy Lopeza. Jest idealna dla każdego- dla małych i dużych, dla kobiet i mężczyzn. Myślę, że każdy z nas znajdzie w niej coś innego, co wpłynie na postrzeganie otaczającego nas świata w nieco innym świetle. Każdy wyciągnie nieco inne wnioski.
Mnie książka nauczyła bardzo wiele, siedzi mi w głowie od czasu, kiedy skończyłam ją czytać. A przypominając sobie przeżycia Lopeza, zbierają mi się łzy w oczach. 

Książka napisana jest bardzo łatwym językiem i szybko się ją czyta, dodatkową zaletą jest chronologia- wszystkie wydarzenia uporządkowane zostały w czasie, przez co też nie pojawiają się żadne niejasności i nieścisłości. Dodatkowo niektóre historie Lopeza fizycznie nie pozwalają się oderwać od książki. Zdarzało się, że siedziałam jak zaczarowana, nie słysząc nawet dzwoniącego telefonu. Mniej więcej w środku książki znajdują się zdjęcia z opisami, na których możemy zobaczyć Lopeza i jego przyjaciół w różnych okolicznościach.

Lopez urodził się w pochłoniętym wojną domową Sudanie. Historia rozpoczyna się od porwania grupy dzieci, które umieszczone zostają w obozie i (w zależności od wieku) szkolone na żołnierzy lub też przetrzymywane póki co bez żadnego celu. Okrutne warunki stały się częścią nowego życia Lopeza. W obozie poznał trzech chłopców, starszych od niego, pochodzących z tej samej- Kimotong. Obiecali mu, że zaopiekują się nim i pomogą mu wrócić do rodziców. 
"(...) chata zmieniła się w kloakę. Poczułem w nozdrzach powietrze po raz pierwszy, odkąd zostałem wyrzucony z ciężarówki z opaską na oczach. Niemalże zapomniałem, jak pachnie."
Przybrani rodzice Lopeza (http://blog.syracuse.com/)
Bezpośrednio do rodziców nie trafił, ale koniec końców znalazł nowych i to nie byle gdzie- w Ameryce. Jako bardzo wierzący chłopiec całą nadzieję na zmiany pokładał w Bogu, który nie dość, że pomógł mu wydostać się z sudańskiego piekła, to umożliwił podążanie za marzeniami i spełnianie się w tym, co lubił najbardziej. Stał się zawodowym biegaczem, niejednokrotnie biegał w barwach Stanów Zjednoczonych, zdobywając medale. 

"Dziesięć lat po tym, jak rebelianci wyrwali mnie z ramion mojej matki, w końcu znalazłem miejsce, które mogę nazwać domem."
Po takiej lekturze, jedyne co miałabym ochotę zrobić to wyściskać Lopeza, za jego siłę i wiarę. Za wytrwałość i odwagę. Za to, że udostępnił zupełnie obcym sobie ludziom część swojego życia, chcąc tym samym pomóc pozostałym dzieciom, których życie nie jest usłane różami.

Moje "streszczenie" książki jest bardzo krótkie, ale to głównie przez to, że nie chcę tej części z Was, która ma zamiar sięgnąć po tę pozycję, psuć jej czytania.
Mam nadzieję, że książka zaskoczy Was tak samo jak mnie. I pokochacie ją równie mocno.

Źródło: Instagram


Powieść udostępniona dzięki uprzejmości Wydawnictwa Sine Qua Non.

niedziela, 21 czerwca 2015

#28. Wstręt do tulipanów- Richard Lourie

Źródło okładki: lubimyczytac.pl (15.06.2015)
Tytuł: Wstręt do tulipanów
Tytuł oryginału: A hatred for tulips/ Joop
Autor: Richard Lourie
Język oryginału: angielski
Kategoria: literatura faktu
WydawnictwoZnak

Liczba stron: 208
Data wydania: 6 maja 2013
Cena katalogowa: 34,90 zł



Opis (lubimyczytac.pl):

Wiele lat po wojnie do Joopa powraca koszmar, o którym na zawsze chciał zapomnieć. Tylko on nosi w sobie odpowiedź na pytanie, które dręczy ludzi na całym świecie. Tylko on zna tajemnicę śmierci Anny Frank.

Przed oczami Joopa stają obrazy z dzieciństwa. Uśmiech matki na widok kostki jaśminowego mydła. Bracia walczący o zabawkę – opaskę z gwiazdą Dawida. Ojciec, o którego miłość i akceptację tak desperacko zabiegał. Jaka jest cena ojcowskiej miłości? Gdzie leży granica poświęcenia dla ukochanych osób? 

Historia Joopa to poruszająca opowieść o miłości dziecka, okrucieństwie wojny i koszmarach przeszłości.




Moja ocena: 9/10

Słyszeliście kiedyś o Annie Frank? 
Ja słyszałam. Dochodziły mnie również słuchy, że został spisany przez nią dziennik, na podstawie którego powstała książka. Szczerze mówiąc, nigdy mnie to aż tak nie zainteresowało, żeby zagłębiać się w historię tej żydowskiej dziewczynki. Po przeczytaniu Wstręt do tulipanów wszystko się zmieniło, kompletnie pogrążyłam się w historii okupowanej Holandii i szukam "kontynuacji" tych wydarzeń.

Muszę przyznać, że książka bardzo, ale to bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła !

Przede wszystkim, pierwsze co rzuca się w oczy, to cudowna estetyka wydania. Książka, którą zamówiłam przyszłą w twardej oprawie (czego się nie spodziewałam i przy zamówieniu nawet tego nie sprawdzałam), jest cudowna. Dotykanie tak porządnie oprawionej książki to czysta przyjemność. Tutaj wielki ukłon w stronę Wydawnictwa Znak, które odwaliło kawał dobrej roboty.

Jeżeli chodzi o jej wnętrze- ma zaledwie 208 stron, a na każdej z nich widnieją całkiem spore litery, które ułatwiają czytanie pozycji. Jestem zaskoczona, że tak wciągająca i w gruncie rzeczy rozbudowana historia, mieści się na tak niewielkiej ilości kartek. To chyba jakaś magia.

Książka rozpoczyna się od spotkania dwóch braci, około 60 lat po zakończeniu okupacji. Willem, który w czasie wojny był małym dzieckiem, koniecznie chce się dowiedzieć o wydarzeniach mających wtedy miejsce, chce poznać początek swojego życia. Zatem większa część książki przedstawiona jest w formie retrospekcji Joopa, który stara się przedstawić młodszemu bratu jakość życia w czasie okupacji.
"Nienawidzę tulipanów. Są zbyt piękne, kiedy są żywe, i wyglądają strasznie martwo, kiedy zwiędną. Ale tak naprawdę to nienawidzę ich dlatego, że wiem, jak smakują. W czasie wojny, pod koniec, gdy niczego już nie było, jedliśmy je, jedliśmy cebulki tulipanów."
Muszę przyznać, że niektóre fragmenty przyprawiały mnie o dreszcze i dogłębnie mnie poruszyły.
Czytając książkę, miałam wrażenie, że rodzina Joopa (przed wojną) była typową holenderską rodziną. Ojciec pracował i czasem lubił wypić, raz na jakiś czas może uderzył dziecko, matka zajmowała się domem i dziećmi. Łączyli koniec z końcem, nie było źle, ale też nie byli bogaczami. Okupacja wywróciła wszystko do góry nogami, rodzinny spokój został całkowicie naruszony.

"Mój syn nie byłby tak głupi! Mój syn nie naraziłby życia rodziny dla głupiego figla! (...) Teraz widzę, po co Bóg dał mi bliźnięta, bo ty nie jesteś moim synem! Nie jesteś, kurwa, moim synem!"
W 1944 roku było już bardzo ciężko, brakowało jedzenia, opału, w gruncie rzeczy wszystkiego. Chcąc zdobyć chociaż trochę drewna, ludzie ograbiali budynki- kradnąc np. belki podporowe. Zdarzało się, że budynki w jednej chwili zamieniały się w stertę gruzu i tumany kurzu. Brak jedzenia zmuszał do sięgania po cebule tulipanów. Joop próbował wspomagać finansowo rodzinę, chwytając się każdej, nawet najdrobniejszej, robótki.
Wreszcie odkrył kryjówkę Żydów, miejsce, w którym przez dwa lata ukrywała się Anna Frank z rodziną...

Więcej nie powiem, nie chcę popsuć Wam czytania !


Książka została napisana w cudowny sposób. Nie dość, że bardzo wciąga czytelnika, niemal nie pozwala przerwać czytania, to jeszcze pisana jest w taki sposób, że cała historia wydaje się być rzeczywista, opisana na faktach. Natomiast dla tych, którzy nie wiedzą, jest to fikcja literacka, oczywiście zahaczająca o wydarzenia historyczne.

Pisanie recenzji takich książek to czysta przyjemność.


Źródło: Instagram

sobota, 20 czerwca 2015

‪The Name Book TAG

Czas na kolejny już TAG, tym razem #TheNameBookTAG i nominacja od Dominiki z Subiektywnie o kulturze. Bardzo dziękuję za nominację! ♥

Słowem wstępu. Do każdej litery swojego imienia trzeba przypisać jedną książkę. 

Zanim przejdę do tagu- NOMINACJE ! 

Pierwsza nominacja idzie do Książka Uskrzydla, jako rewanż za poprzedni tag!

Druga- do Kolejny Rozdział ♥

Trzecia- Iza Reads

Czwarta- gabRysiek recenzuje

I ostatnia, piąta- Isabel czyta

Przechodząc już do rzeczy- na imię mam Paula. Krótkie, mało problematyczne ;) 


P- zacznę od tego, że książkę dostałam w wersji elektronicznej od autora- Kuby Wojtaszczyka (dzięki Kuba!). 

Tak więc, była to pierwsza książka, którą w całości, od deski do deski, przeczytałam na komputerze. Zupełnie nie wychodzi mi czytanie na telefonie, komputerze czy czytniku. Więc było to dla mnie ogromne wyzwanie.

A okładka zwraca uwagę.

Opis lubimyczytac.pl:
„Portret trumienny” Kuby Wojtaszczyka to historia wyrośnięcia z domowego ciepełka, które staje się domowym piekiełkiem. Główny bohater, Aleks, udowadnia, że pokrewieństwo to czysto umowna kategoria i w pewnym momencie rodzina to już tylko grupa obcych ludzi. Stosunek bohatera do „gwałtu na jego intymności” cechuje duża ironia i tendencja do autoanalizy, nie przynosi ona jednak nigdy rozładowanie negatywnych emocji, przeciwnie neurotyczne rozgadanie prowokuje do coraz bardziej zaawansowanych aktów agresji. Na pierwszy rzut (czytającego) oka wydaje się to zabawne, ale z czasem zaczyna budzić przerażenie. Fantastycznie opisane rodzinne piekiełko, każda z postaci jest barwna i zapadająca w pamięć".

Robert Pruszczyński („Xięgarnia”)

Recenzja TUTAJ

A- książka kupiona za śmieszne pieniądze, główną pokusą była charakterystyczna okładka (te wszystkie kreski na okładce są wypukłe! więc miło jest nawet ją pomiziać). Przeczytana do połowy, dalej nie mogłam. Innym razem.

Opis lubimyczytac.pl:
Powieść o tajemnicach - zaskakujących i groźnych, o duchach z przeszłości, które wywoływane przez żywych, powracają, by opowiedzieć swoją historię.
Psychiatra Erik Davidsen i jego siostra Inga znajdują w papierach zmarłego ojca intrygującą notatkę nieznanej kobiety; zapewne ojciec miał coś wspólnego z tajemniczym zgonem.
Podążają tropem tej zagadkowej notatki z Nowego Jorku do Minnesoty i z powrotem. Pogrążeni w żałobie, muszą stawić czoło innym jeszcze wyzwaniom. Wyobraźnię Erika groźnie zawłaszczają zarówno nowe lokatorki jego domu, jak i bezbronni emocjonalnie pacjenci. Inga zaś musi się zmierzyć z dziennikarską hieną, wietrzącą wokół jej zmarłego męża - powieściopisarza. Wyjaśnianie kolejnych tajemnic uświadamia Erikowi, jak ubogie dzieciństwo, Wielki Kryzys oraz wojna ukształtowały więź ojca z dziećmi. Z kolei Inga musi spojrzeć innej prawdzie w oczy: jej córka nie jest jedynym dzieckiem nieżyjącego męża.

W tej powieści o rodzicach i dzieciach, pamięci i chorobie, o skrywanych smutkach rodziny, o upiorach nawiedzających imigrantów, Siri Hustvedt przedkłada niezwykłą i zagadkową mozaikę motywów, odzwierciedlając w ten sposób fragmentaryczność naszej tożsamości.



U- pierwsza i najlepsza z trzech części przygód Szackiego.

Opis lubimyczytac.pl:
Pierwszy tom znakomitej trylogii o prokuratorze Szackim! Wysoki, szczupły, w nienagannie skrojonym garniturze i wkurzony, że znowu kogoś zamordowano po siedemnastej prokurator zaczyna nowe śledztwo. W klasztorze w centrum Warszawy ginie jeden z uczestników niekonwencjonalnej terapii grupowej, a Szacki wikła się w sprawę, której tajemnic pilnie strzegą siły potężniejsze niż rodzina.


Recenzja TUTAJ







L- Mój rzadko czytający mężczyzna miał ją w swojej kolekcji. W wolnej chwili, między wszystkimi "zaplanowanymi" książkami, przeczytałam Lęk i odrazę w Las Vegas. A właściwie wchłonęłam. Podobno jest jakiś film, nie wiem jaki, nie wiem o co chodzi, ale TAK. 

Opis lubimyczytac.pl:
Głównymi bohaterami powieści są Raoul Duke (alter ego Thompsona) i jego adwokat, doktor Gonzo (wzorowany na postaci autentycznego adwokata Thompsona). Wyruszają do Las Vegas, aby szukać "amerykańskiego snu". W międzyczasie bardzo intensywnie eksperymentują z narkotykami i alkoholem.
Narrator, będący jednocześnie autorem powieści, oprócz prezentowania wydarzeń, wtrąca często swoje własne przemyślenia na temat społeczeństwa i przemian zachodzących w Stanach Zjednoczonych i na świecie na przełomie lat 60. i 70. Czasami posiłkuje się przy tym wycinkami z gazet.



A- z tą literą miałam największy problem. Musiałam dokładnie przejrzeć swoją biblioteczkę, żeby znaleźć Apetyt, który już od długiego czasu zalega na półce w sekcji do przeczytania ! 


Opis z lubimyczytac.pl:

Nino jest geniuszem smaku. Jego dar dla jednych jest błogosławieństwem, inni uznają go za przekleństwo. Syn florenckiego rzeźnika wie jak smakuje namiętność, władza czy żałoba. Zna też smak kamienia, drewnianej łyżki i śmierci. 

We Florencji, mieście zmysłów, każdy jest artystą. Gdy Leonardo da Vinci uczy się mieszania pigmentów, Nino łączy cynamon, pieprz, gałkę muszkatołową i wanilię. Alchemia uwodzenia smakiem nie ma przed nim tajemnic.Jego ucztom nie potrafią się oprzeć Medyceusze, kardynałowie, a nawet sam papież.

Kiedy jego ukochana Tessina zostaje zmuszona do ślubu z podstarzałym arystokratą, Nino zatraca się w pracy. Obłędne uczty, rozpustne kurtyzany, potrawy, które mącą zmysły – tylko on potrafi wyczarować spektakl, który zachwyca od Florencji po Rzym. Ale raz rozbudzony apetyt nie da o sobie zapomnieć. Tak jak pierwsza miłość, której nie nakarmią same wspomnienia. Jeśli droga do serca wiedzie przez żołądek, Nino użyje najwykwintniejszych smaków, by odzyskać ukochaną.

środa, 17 czerwca 2015

Disney Book Tag

Natalia z bloga Książka Uskrzydla nominowała mnie do tego bajkowego tagu.
Serdecznie dziękuję za nominację, jestem bardzo wdzięczna.


Wszystkie grafiki zostały zapożyczone z bloga Książka Uskrzydla (oczywiście za zgodą autorki), są tak cudowne, że nie mogłam się opanować ! :D


Do tagu nominuję:

Nie teraz- właśnie czytam

Opinium Kosa

Książkoholiczka w sieci

I tą, która najbardziej czekała na swoją nominację:
Kolejny Rozdział




Ksiądz Pons, bohater Dziecka Noego- E. E. Schmitta

Akcja książki dzieje się w okupowanej Belgii. Ojciec Pons prowadzi pewnego rodzaju przytułek dla dzieci. Pod jego skrzydła trafiają również żydowskie dzieci. Naraża siebie i wszystkich, którzy o tym wiedzieli na wielkie niebezpieczeństwo. Dodatkowo jak się okazuje ma swoją tajemnicę, której nikomu jeszcze nie ujawnił.
Ojciec z całą pewnością nie czuje się nieswojo w sytuacji, w której się znajduje, ale wydaje mi się, że przez okupację jest wyobcowany, odizolowany od społeczeństwa. Przez to co robi, że służy bezinteresowną pomocą.


Darcy, bohaterka Coś niebieskiego- Emily Giffin.

Historia Darcy jest dość skomplikowana. Tydzień przed ślubem zostaje porzucona przez swojego narzeczonego, który jak się okazało zakochał się w jej przyjaciółce. Żeby tego było mało wyszło na jaw, że spodziewa się dziecka. Ale kto jest jego ojcem?
Początkowo próbuje za wszelką cenę popsuć związek byłej przyjaciółki z byłym facetem, nie ma żadnego umiaru w wyborze podstępu. Jest okrutna. W pewnym momencie wszystko odwraca się przeciwko niej. To był sygnał do tego, aby zastanowić się nad swoim życiem. Postanawia się zmienić.


Bohaterowie Tajemnicy Pani Ming- E. E. Schmitta.

Co tu dużo mówić- biznesmen i babcia klozetowa.

Recenzja TUTAJ


Cztery lekcje psychoanalizy- Mustafa Safouan.

Resztę pozostawiam bez komentarza...
Jeżeli chcecie poznać moje odczucia po tej książce, zapraszam do zapoznania się z recenzją.

Recenzja TUTAJ


Donna, bohaterka Pasierbicy- Donny Ford

Przemoc- poniżanie, głodzenie, bicie, wykorzystywanie seksualne. Wszechobecne okrucieństwo. Jeszcze bardziej okrutne, kiedy okazuje się, że krzywda pochodzi od najbliższych, na których najbardziej liczymy, szczególnie w dzieciństwie.

Recenzja TUTAJ




I tak człowiek trafił na psa- Konrad Lorenz


Może nie obawiałam się tej książki, ale nie byłam do niej przekonana. Kupiłam ją na promocji w Empiku za śmieszne pieniądze. Tymczasem okazała się jedną z najlepszych, które do tej pory miałam okazję czytać !

Recenzja TUTAJ




Stefan, bohater Miasta cieni- Michaela Russella

Może nie do końca życzenie, ale pragnienie. A mianowicie udało mu się (oczywiście z pomocą Hannah) rozwiązać zagadkę dwóch morderstw.

Recenzja TUTAJ



Łucja, bohaterka Obietnicy Łucji- Doroty Gąsiorowskiej

Bohaterka, zmęczona udawaniem (oczywiście kogoś kim nie jest) przed samą sobą, przeprowadza się z wielkiego miasta na wieś, w poszukiwaniu swojego głęboko schowanego ja.

Recenzja TUTAJ


Win, bohater powieści Harlana Cobena, z cyklu o 
Myronie Bolitarze


Przydałby mi się taki zaradny chłop w domu ! ;)



Alice, bohaterka Proroctwa sióstr- Michelle Zink

Początkowa wydawała mi się dobra i łagodna, okazała się zupełnie inna.
Nie jestem w stanie stwierdzić, czy demoniczność pojawiła się u niej dopiero z czasem, czy od początku potrafiła tak grać na uczuciach i ukrywać swoje prawdziwe "ja".

Recenzja TUTAJ

poniedziałek, 15 czerwca 2015

#27. I tak człowiek trafił na psa- Lorenz Konrad

Źródło okładki: lubimyczytac.pl (07.06.2015)
Tytuł: I tak człowiek trafił na psa
Autor: Lorenz Konrad
Tytuł oryginału: So kam der Mensch auf den Hund
Język oryginału: niemiecki
Kategoria: literatura popularnonaukowa
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 160
Data wydania: 20 listopada 2013
Cena detaliczna: 29,90 zł


Opis (empik.com):

Badacz i popularyzator wiedzy o zwierzętach, laureat Nagrody Nobla w 1973 r. Konrad Lorenz w swoich esejach opowiada przypuszczalną historię udomowienia psa, przedstawia jego fizjologię i psychikę, daje też mnóstwo wskazań natury praktycznej, jak postępować z tymi zwierzętami. Informacje te występują jakby na marginesie, treścią książki są bowiem przede wszystkim żywe, barwne, dowcipne, czasem wesołe, a czasem smutne historyjki o psach. 
Z książki bije miłość do zwierząt i ich rozumienie. Książka wartościowa,  należy jedynie wziąć poprawkę, że współczesne badania DNA skorygowały pogląd Lorenza, że pies pochodzi od szakala złocistego.
Klasyczna książka, którą każdy etolog i psi specjalista musi przeczytać - Konrad Lorenz jest ojcem współczesnej etologii. Dzięki formie lekkich esejów z przyjemnością przeczyta ją również każdy właściciel psa oraz starsze dzieci, które książka powinna nauczyć empatii do psów i innych zwierząt.


Moja ocena: 9/10

Kiedy byłam dzieciakiem, miałam około roku, moi rodzice zdecydowali się na adopcję psa. Adopcję dość specyficzną, bo przygarnęli psa z ulicy. Boksera.
Nikt go nie szukał, nikt się o niego nie upominał, więc został z nami. Początkowo (z relacji mojego taty) były z nim problemy, ciężko było mu się przyzwyczaić do nowego środowiska, pewnych zasad, których musiał się stosować, no i do dziecka. Podobno zdarzało się, że pokazywał zęby, ale ja pamiętam go z zupełnie innej strony. 


Był moim najlepszym przyjacielem. Spędzaliśmy ze sobą całe dnie, bawiliśmy się razem, spaliśmy razem, często wychodząc gdzieś zabierałam go ze sobą (oczywiście jak już byłam większa i miałam wystarczająco dużo siły żeby nad nim zapanować), zdarzało się, że przebierałam go i robiłam mu sesje, a on się z tego cieszył. Nigdy na mnie nie warknął, nigdy nie szczeknął. Znosił moje pomysły i nikomu się nie skarżył na to. Kiedy coś mi zagrażało, jakiś pies na mnie warczał, rzucał mi się na pomoc.
Umarł w samotności, przed naszym wyjściem jeszcze zdążył się z nami pożegnać. Chociaż żadne z nas nie podejrzewało, że to tego typu pożegnanie. Żył z nami około 12 lat.


"Związek z wiernym psem jest tak "wieczny", jak w ogóle mogą być trwałe związki istot żywych na tej ziemi".

Po trzech dniach mieliśmy już nowego domownika, tym razem sznaucera olbrzyma, z rodowodem. Mieliśmy z nim ogromne problemy, próbował ustawiać każdego z domowników pod sobą. Został wykastrowany. To w niewielkim stopniu pomogło. Dożył 10 lat przy nas. Został uśpiony, miał raka kości.

Teraz moi rodzice mają labradorkę, ze schroniska. Ja, jako że nie mieszkam z rodzicami już od 5 lat mam swojego psa. Obie są w podobnym wieku. Są cudowne, kochane, przytulaśne.

W książce Konrada Lorenza została pokazana cała (prawdopodobna) historia, jak przyjaźń między człowiekiem i psowatym wiązała się w epoce kamienia, i jak to wygląda teraz. 
Autor prezentuje liczne metody obchodzenia się z psem, potwierdzone na własnych przykładach. W cudowny sposób opisuje relację człowiek- pies, pies- inne gatunki, reakcje psów na określone bodźce, sytuacje, czy nawet słowa. Przywiązanie psa do człowieka jest czymś niesamowitym, każdy posiadacz psa z całą pewnością potwierdzi to.

"(...) obcowanie ze zwierzętami wymaga intymnego obycia z przyrodą."

Jest jedna rzecz, z którą do końca nie jestem w stanie się zgodzić. A mianowicie chodzi mi o fragment:


"Pierwsza reguła brzmi: należy kupić wyłącznie zdrowego fizycznie i umysłowo psa."

Oczywiście, sytuacja jest całkowicie banalna, jeżeli nasz pupil pochodzi z hodowli rodowodowej, mamy wybór, czy chcę tego malucha, czy może tamtego. Możemy poobserwować ich zachowanie w określonej sytuacji i wybrać tego, który najbardziej nam odpowiada. 
Sytuacja jest zupełnie inna z psami, które adoptujemy z przytułku, czy schroniska. Jak każdy wie, trafiają tam różne psy, większość często ma już jakieś urazy, obawy, są wystraszone i nieufne. Moja suka, którą adoptowałam z olsztyńskiego schroniska, strasznie boi się grzmotów, strzałów, krzyków, nie lubi być brana na ręce, panicznie boi się pozostawać sama w domu, boi się małych pomieszczeń, wody... Mogłabym wymieniać w nieskończoność. Jej psychika jest nadszarpnięta, więc nie jest do końca zdrowym umysłowo psem. Czy to znaczy, że jest złym psem- nigdy w życiu! Czy żałuję, że ją adoptowałam- nie!
Czy to oznacza, że najlepiej jest sięgać po psy z hodowli? Nie wiem. Psy przygarnięte, adoptowane, sto razy bardziej odwzajemniają uczucia ich pana. A dodatkowo:


"(...) suka jest znacznie wierniejsza od psa, jej przeżycia duchowe znacznie bardziej skomplikowane, bogatsze i delikatniejsze (...)"
Ostatni rozdział rozłożył mnie na łopatki ("Wierność i zgon"). Nie byłam w stanie przestać płakać. Wróciły do mnie wszystkie wspomnienia i uczucia sprzed lat. Ta tęsknota i smutek po śmierci psa.
Pisanie tej recenzji też przyszło mi z wielkim trudem, stąd to opóźnienie. 

Autor przyznaje, że najgorszym momentem jest odejście psa. Po tylu latach od śmierci mojego pierwszego psa nadal za nim tęsknie i jestem świadoma tego, że to uczucie nigdy nie zniknie. Lorenz też wspomina, że po śmierci swojego psa nadal słyszał jego kroki. Ja czasami w środku nocy budzę się, bo czułam jakbym głaskała mojego boksera po głowie i dotykała jego wysuszonego nosa.

Zapłaciłam za tę książkę około 10 zł. Po jej przeczytaniu stwierdzam, że dałabym każde pieniądze, żeby ją u siebie mieć. MUST HAVE dla każdego miłośnika psa, zdecydowanie.

Sama forma książki ułatwia jej czytanie. Niewielki format, całkiem spore litery na stronach i bardzo krótkie rozdziały. Pisana łatwym i mało naukowym językiem. Z początku myślałam, że będzie to typowy poradnik, jednak tak nie jest.





Żródło: Instagram

sobota, 13 czerwca 2015

#26. Miasto cieni- Michael Russell

Źródło okładki: labotiga.pl (05.06.2015)
Tytuł: Miasto cieni
Tytuł oryginału: The City of Shadows
Autor: Michael Russell
Język oryginału: angielski
Kategoria: thriller historyczny
WydawnictwoSQN
Liczba stron: 384
Data wydania: 4 marca 2015
Cena detaliczna: 34,90 zł



Opis wydawcy:


Ciemne zaułki Dublina, pełne tajemnic Wolne Miasto Gdańsk, zakazane uczucia i prawda zakopana w zbyt płytkim grobie.
Susan Field znika nagle bez śladu. Zaniepokojona tym wydarzeniem Żydówka Hannah Rosen zrobi wszystko, żeby odkryć, jaki los spotkał jej przyjaciółkę. Pomaga jej Stefan Gillespie – bezkompromisowy policjant i ojciec rozpaczliwie walczący o prawo do dziecka. Każdy możliwy trop zdaje się prowadzić donikąd, a osoba, która ostatni raz mogła widzieć Susan, w pośpiechu opuszcza miasto. Dopiero kiedy w górach nieopodal Dublina odkryte zostają ciała kobiety i mężczyzny, prywatne śledztwo nabiera tempa. Rodzi się również uczucie – zakazana w katolickiej Irlandii miłość Żydówki i protestanta.
Co wspólnego mają popełnione w Dublinie zbrodnie z ukrywającym się w Gdańsku lekarzem? Jaki związek ma uwikłany w kłopotliwy romans ksiądz z bezwzględnymi funkcjonariuszami dublińskiej policji? Stefan i Hannah, zbliżając się do rozwiązania, popadają w coraz większe niebezpieczeństwo. Niektóre sekrety powinny pozostać pogrzebane na zawsze…
Trzymający w napięciu thriller historyczny, który zabiera czytelnika w pasjonującą podróż do lat 30. ubiegłego wieku.

Moja ocena:

Historyczny thriller i kryminał w jednym.
Czytając opis wydawcy umieszczony na okładce bardzo się cieszyłam, że to właśnie ta pozycja trafi do mojej kolekcji. Uwielbiam powieści kryminalne, tak więc podniecenie sięgało zenitu, kiedy zdecydowałam się przeczytać trzy inne pozycje przed tą.

Książka podzielona jest na trzy części:
Część pierwsza: Wolne Państwo,
Część druga: Wolne Miasto,
Część trzecia: Wolna wola.
Przeczytanie pierwszej części zajęło mi tydzień, chociaż ma zaledwie 193 strony. Nie mogłam przez nią przebrnąć, fabuła strasznie mi się dłużyła. Zdarzało się, że zaczynając czytanie łapała mnie senność i to taka, z którą nie mogłam sobie w żaden sposób poradzić. Byłam bliska skreślenia pozycji i odłożenia jej na półkę- może do oddania, może do sprzedania.. Nie chciało mi się jej czytać.
Pozostałe dwie części... wchłonęłam dosłownie w kilka godzin ! Wreszcie coś się zaczęło dziać ! Jestem bardzo dumna z siebie, że przemęczyłam się z "początkiem" książki i mogłam razem ze Stefanem rozwiązywać zagadki dwóch dokonanych w Dublinie morderstw.

Cała historia książki rozpoczyna się od zaginięcia kobiety, Susan Field. Dokonano odkrycia zwłok, które okazały się należeć do zaginionej kobiety. Początkowo sprawą zajmuje się policja, później włącza się również Wydział Specjalny. Żeby tego było mało, zostały znalezione kolejne zwłoki, tym razem mężczyzny. Co więcej- sposób, w który został zabity był identyczny jak w przypadku Susan. Kim był mężczyzna? Co łączyło go z kobietą? W całą sprawę zamieszany jest aborcjonista, Hugo Keller, który uciekając od dalszych wyjaśnień przenosi się do Gdańska.
Wydział Specjalny zaprzestaje dalszego dochodzenia, sprawa dwóch zamordowanych osób pozostaje niewyjaśniona. Do akcji wkracza Stefan Gillespie i Hannah Rosen (przyjaciółka Susan), na własną rękę próbują rozwikłać zagadkę śmierci. Okazało się, że Susan miała romans z pracownikiem uniwersytetu, który był... księdzem. Czy ów ksiądz w jakiś sposób pomoże w rozwikłaniu zabójstwa i naprowadzi Stefana na trop sprawcy?

"Gdybym dostawał funta od każdego kolesia, którego jakiś ksiądz najpierw wydymał, a potem już nigdy się z nim nie spotkał, byłbym najbogatszym kolesiem w Irlandii."

Bardzo spodobał mi się pomysł wplecenia fabuły książki w historyczne wydarzenia związane z miastami. Stefan staje się pewnego rodzaju przewodnikiem po malowniczym, historycznym Dublinie w ciągu dnia. Nocą spacerujemy po mrocznych zakamarkach, odwiedzając przy tym bary, które w moim wyobrażeniu wyglądały jak spelunki, odwiedzane przez podejrzanych łebków.
Odwiedzamy też Gdańsk "Wolne Miasto" opanowany przez nazistów, w którym na każdym kroku trafiamy na swastykę. Antysemityzm jest wszędzie- ten problem został bardzo dobitnie i wiarygodnie przedstawiony. Nieludzkie traktowanie ludzi, gnębienie ich, znęcanie się..


Przy tej pozycji też pozwoliłam sobie na nieco inny sposób oceny.
Jeżeli miałabym ocenić samą część pierwszą- dostałaby 3/10 ewentualnie 4/10. Nie więcej.
Całą sytuację ratuje pozostała część książki, którą mogę z czystym sumieniem ocenić na 8/10, a może nawet 9/10.

Ocena końcowa to 7/10.

Myślę, że jeżeli kupiłabym książkę za cenę podaną na okładce, poczułabym się delikatnie oszukana.

"Czasami trzeba w coś wierzyć, by było to dla ciebie ważne."

Źródło okładki: labotiga.pl (05.06.2015)
Źródło zdjęcia: Instagram

*Powieść udostępniona dzięki uprzejmości Wydawnictwa Sine Qua Non.



piątek, 12 czerwca 2015

LBA #2

Zostałam po raz kolejny nominowana do LBA, tym razem przez Kamilę z bloga Pani poCZYTAlna. Za nominację serdecznie dziękuję i zabieram się za udzielanie odpowiedzi na 11 zadanych pytań ;)

1. Jakich pytań się boisz?

Żadnych pytań się nie boję.

2. Czy zdarza Ci się manipulować?


Tak, zdarza mi się. Głównie jeśli chodzi o znajomych i najbliższą rodzinę. Oczywiście wykorzystując manipulację nikomu nie szkodzę, nie mam w zwyczaju działać na niekorzyść innych ludzi. Jest ona ostatecznym krokiem, który wykonuję by dostać coś, na czym mi zależy, a inne "metody" nie byłyby skuteczne.
Często też się do tego przyznaję, oczywiście po fakcie.

3. Jaki masz sposób na efektywne zarządzanie czasem?


Przygotowuję sobie listę, na której wypisuję czynności bardzo pracochłonne, i te, które zaliczam do "lżejszych", czyli mniej wymagających. Z reguły w pierwszej kolejności zabieram się za te gorsze i trudniejsze czynności, a kiedy mnie zmęczą, robię sobie przerwę, w czasie której wykonuję te łatwiejsze czynności. Wybór co kiedy powinnam zrobić, jest uzależniony od terminów.
Póki co metoda ta sprawdza mi się całkiem nieźle ;)

4. Trafiasz na bezludną wyspę, w starej skrzyni znajdujesz trzy książki, jakie to będą tytuły?


Z całą pewnością Razem będzie lepiej Jojo Moyes oraz Schronienie i Nie mów nikomu Harlana Cobena. 

5. Pełen "spontan", czy wcześniejsze dokładne planowanie wycieczki, czytanie przewodników?


Czytanie przewodników jak najbardziej, lubię wiedzieć co warto zobaczyć w miejscu, które mam w planach odwiedzić. Natomiast ewentualny wybór miejsc do zwiedzenia pozostawiłabym na ostatnią chwilę, na "spontan".

6. Najbardziej szalony bohater z jakim się spotkałeś/aś podczas czytania książki?


Jean- Dominique Bauby, który w wyniku wypadku doznał paraliżu ciała. Jedynym sposobem komunikacji ze światem było mruganie (lewe oko nie zostało sparaliżowane). Udało mu się "napisać" książkę, cudowną książkę, nakręcono również jej ekranizację.
Jak dla mnie czyste szaleństwo.

7. Co daje Ci szczęście?


Sprawianie przyjemności innym i dążenie do wyznaczonych przez siebie celów. Masę szczęścia daje mi też kontakt ze zwierzętami i przebywanie na łonie natury, najlepiej w samotności.

8. Chętnie pożyczasz  swoje książki?

Pożyczam je, ale w gruncie rzeczy niechętnie. Zawsze obawiam się w jakim stanie do mnie wrócą, czy będą miały pozaginane rogi, czy rant książki będzie pomięty. Lubię kiedy książki wyglądają jak nieczytane. 

9. Czytasz w jednej pozycji,  czy zmieniasz ułożenie ciała w przeróżne dziwaczne pozy?


Raczej w jednej. Wymyśliłam specjalną konstrukcję z poduszek, która umożliwia mi czytanie na łóżku z różnym nachyleniem pleców (i tylko to w gruncie rzeczy się zmienia)- w sensie, że jeżeli mam ochotę, ustawiam poduszki na pozycję bardziej leżącą, jak mi się znudzi, zmieniam na siedzącą.

10. Jakie słowa,  doprowadzają Cię do szewskiej pasji?


Kiedy kogoś o coś proszę i w odpowiedzi słyszę: Zrobię to za chwilę. 
Na samą myśl szlag mnie trafia !

11. Wolisz dawać, czy otrzymywać?


Dawanie i dostawanie jest fajne. Nie potrafię zdecydować co bardziej lubię ;)


Nie będę nominować nikogo konkretnego, jeżeli macie ochotę wziąć udział w LBA zapraszam do zabawy. TUTAJ znajdziecie moją poprzednią nominację ;)

Poniżej podaję moje pytania:

1. Jaka jest Twoja ulubiona książka, polskiego autora?
2. Czy czytasz jakieś magazyny książkowe? Jeżeli tak to jakie i czego głównie w nich szukasz?
3. Co najbardziej podoba Ci się w czytaniu książek i czy od zawsze lubiłaś/łeś czytać?
4. Jaka jest Twoja ulubiona pora i pozycja do czytania?
5. Wymień trzy książki, które najbardziej zapadły Ci w pamięć. Dlaczego akurat te?
6. Jaka była/byłaby pierwsza książka, którą czytałaś/łabyś swojemu dziecku?
7. Książka, którą koniecznie chcesz mieć w swoich zbiorach?
8. Książka idealna na jesienną chandrę ?
9. Co najbardziej lubisz i czego nie znosisz w prowadzeniu bloga?
10. Okładka książki, która urzekła Cię od pierwszego wejrzenia? 
11. Czytasz poradniki? Tak? Nie? Dlaczego?
© Agata | WS.