piątek, 31 lipca 2015

#39. Tajemnica domu Helclów- Maryla Szymiczkowa

Tytuł: Tajemnica domu Helclów
Autor: Maryla Szymiczkowa 
Kategoria: thriller/ kryminał
Wydawnictwo: Znak

Liczba stron: 288
Data wydania: 13 lipca 2015
Cena katalogowa: 36,90 zł

Opis (lubimyczytac.pl):


Literacka zagadka roku.
Profesorowa Szczupaczyńska ma tysiąc spraw na głowie. Musi pamiętać o pulardzie na obiad, nie zapomnieć kupić wina przeciwko cholerze, sprawdzić, czy nowa służąca dobrze wyczyściła srebra. I jednocześnie potwornie się nudzi. Kraków w 1893 roku nie obfituje w atrakcje.
Kiedy więc przypadkiem dowiaduje się, że w słynnym Domu Helclów zaginęła jedna z pensjonariuszek, zaczyna działać. Z wrodzoną dociekliwością – niektórzy mogliby ją nazwać wścibstwem – rozpoczyna śledztwo.

Kryminał „Tajemnica Domu Helclów” to zaskakujący pastisz literatury z epoki, który dowodzi, że w mieszczańskim świecie pani Dulskiej jest miejsce na sensacyjną aferę. Przekorna gra z konwencją, wyjątkowy styl, cięte dialogi i przewrotny portret Krakowa końca XIX wieku. Błyskotliwa powieść Szymiczkowej wdzięk klasycznego kryminału łączy z pyszną satyrą na dawno minioną epokę.


Moja ocena: 5/10


Zacznę od podzielenia się z Wami moimi przemyśleniami na temat okładki. 
Nie trudno się domyślić, że zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. Cudowna- pobudzająca wyobraźnię, jednocześnie trochę straszna, ale i delikatna. Na pierwszym planie znajduje się ciemna postać, możemy jedynie domyślać się, że jest nią kobieta. Idealna okładka dla kryminału. Według mnie graficy wykonali kawał dobrej roboty.
Materiał, który pokrywa jedynie dolną, ciemniejszą cześć okładki (wspominałam o nim przy okazji jednej z ostatnich recenzji) bardzo szybko się brudzi, a właściwie tłuści- pozostają na nim odciski palców, powiększające się i łączące z innymi, tworząc wielkie, nieestetyczne plamy. 

Moja radość z otrzymania tej pozycji do recenzji była ogromna, cieszyłam się jak dziecko. Historyczny, XIX- wieczny Karków jako tło kryminalnych zagadek- idealnie!. 
Niestety, poza cudownymi zapowiedziami, urzekającą okładką, świetnie wykreowaną główną postacią (Profesorowej Szczupaczyńskiej)no i wspomnianym wcześniej tłem historycznym- powieść (jak dla mnie) nie miała innych zalet. 
Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, ale skoro książkę zalicza się do kategorii thriller/sensacja/kryminał (zgodnie z przyporządkowaniem wg lubimyczytac.pl), to oczekuję od pozycji chociaż odrobinę tej intrygi kryminalnej. Natomiast tu dostaję na tacy podane dwa zabójstwa i jedno zaginięcie. W czasie prowadzonego "dochodzenia" opisy Krakowa, mieszkańców i ich zachowań, całkowicie wybiły mnie z poszukiwania i typowania sprawcy. Gdzie ta gęsia skórka, której się spodziewałam?

Po przeczytaniu powieści, zaczęłam przeszukiwać strony internetowe w poszukiwaniu informacji, które miałyby mnie pocieszyć. Oto co napotkałam na swojej drodze:
"(...) kryminalna intryga rozwija się w tej powieści niemrawo, ale zabawa jest przednia, tyle że nie polega ona na rozwiązaniu zagadki śmierci rezydentek domu opieki, lecz na smakowaniu „przegiętych” opisów Krakowa i jego mieszkańców z końca XIX wieku, wyłapywaniu literackich aluzji i odwołań" (newsweek.pl).
Nic tylko załamać ręce. Nogi też mogę.
Zupełnie to do mnie nie trafiło, nie tego oczekiwałam od powieści. "Smakowanie" opisów byłoby ciekawe, kiedy właśnie tego od książki bym oczekiwała. To miał być kryminał. Zabawy żadnej nie miałam.

Jeżeli chodzi o język, którym pisana jest książka- nie jest to język lekki, książki nie czyta się lekko i przyjemnie. Powiedziałabym nawet, że czyta się ją opornie, biorąc pod uwagę jeszcze tempo rozwoju wydarzeń, opisy mieszkańców i napoczynanie masy wątków, nijak mających się do głównego wątku- tego kryminalnego.
Zachwyciła mnie natomiast postać Profesorowej Szczupaczyńskiej. Kobieta o bardzo specyficznym usposobieniu i silnym charakterze, momentami sarkastyczna, czasami miła i sympatyczna, analizująca wszystko we własnym zakresie.

Jestem ogromnie zawiedziona tą pozycją. Przez długi czas zbierałam myśli, co i w jaki sposób napisać o książce. Postanowiłam dać jej neutralną ocenę- 5/10, głównie z tego względu, że książka sama w sobie jest dobra, ale z kryminałem ma bardzo niewiele wspólnego. Widziałam, że bardzo duża ilość osób zachwyca się tą pozycją. Do mnie ona zupełnie nie trafiła.

Już dawno nie czułam tak ogromnego książkowego zawodu.

Instagram ruderudee

Za udostępnienie pozycji do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova ♥

wtorek, 28 lipca 2015

#38. Ukochany z piekła rodem- Alek Rogoziński

Tytuł: Ukochany z piekła rodem
Autor: Alek Rogoziński
Kategoria: thriller/ kryminał
Wydawnictwo: Melanż

Liczba stron: 272
Data wydania: 23 marca 2015
Cena katalogowa: 34,99 zł

Opis (lubimyczytac.pl):

Popularna autorka romansów podczas wakacji w Zakopanem poznaje przystojnego fotografa. Szybko zostają parą.

Pisarka przeżywa u boku sporo młodszego kochanka upojne chwile i jest pewna, że spotkała mężczyznę swojego życia. Nie wie, że jej ukochany nie ma czystych intencji i... szybko spotka go za to kara!


Moja ocena: 8/10.

Jestem ogromną wielbicielką kryminałów, więc jak tylko dowiedziałam się, że Pan Rogoziński rozdaje swoje książki do recenzji, ani chwili nie wahałam się ze zgłoszeniem swojej jakże skromnej osoby, do otrzymania tego cudownego egzemplarza.

Szata graficzna okładki bezpośrednio nawiązuje do miasta, w którym (i w okolicach którego) rozgrywa się akcja książki oraz do samej treści, więc za to plus. Ruda kobieta z siekierą też nie znalazła się tu przypadkowo.
Co mnie całkowicie zachwyciło w okładce to wytłaczane litery- zarówno imienia i nazwiska autora, jak i tytułu. Odznaczające się wyraźnie na okładce, połyskujące. Mogłabym nieustannie miziać te literki.
Taka ze mnie okładkowa fetyszystka.

Wnętrze książki- poszczególne strony- estetyczne, z czcionką stosunkowo dużą i jej stylem, który całkowicie mnie zachwycił (proszę, niech w książce "Morderstwo na Korfu" też taka będzie!). Tekst starannie dopasowany do strony, nie chamsko upchnięty, byle więcej.
Powieść podzielona jest na 21 stosunkowo krótkich rozdziałów+ prolog i epilog. Na początkowych stronach książki znajduje się również rozdział, w którym zawarte są krótkie opisy osób pojawiających się w treści. Moim zdaniem, zamieszczenie takiego rozdziału było bardzo dobrym posunięciem. Kiedy czytelnik nie jest pewny, czy pamięta kim była dana osoba, wraca się do konkretnego działu, a nie wertuje poprzednie strony i rozdziały w poszukiwaniu wytłumaczenia.

Książka wciągnęła mnie bez reszty. Ciekawie zbudowana fabuła, ciągłe zwroty akcji, niedopowiedzenia, urywanie dialogów i myśli, no i oczywiście świetnie wykreowane postacie, wpłynęły na to, że nie miałam ochoty nawet na chwilę rozstawać się z książką.
W tej książce nie doszukamy się żadnych elementów, które wprawią czytelnika w stan zanudzenia i już od pierwszych stron zaczniemy się zastanawiać o co tak naprawdę chodzi i kto może być zabójcą.
Samo zakończenie książki nie jest przewidywalne, ale z wytypowaniem zabójcy nie miałam problemu, chociaż w czasie dalszego zagłębiania się w historię, kilka razy straciłam pewność co do swojego wyboru i jeszcze raz próbowałam analizować sytuację. Koniec końców- trafiłam ;)

Do intrygi kryminalnej autor wplótł zabawne elementy- myśli i dialogi bohaterów. Pogratulować!
"Jedna z moich wiernych czytelniczek zaprosiła mnie kiedyś na swój ślub i wesele, i tam DJ co pół godziny grał (...) Białą mewę, bo państwo młodzi poznali się nad morzem i ten utwór im się dobrze kojarzył. Pod koniec nocy miałam ochotę kupić wiatrówkę, pojechać nad Bałtyk i powystrzelać wszystkie mewy, jakie tam zobaczę".
"Jakbym chciała mieć faceta na pół etatu, tobym sobie poszukała marynarza (...)".
Książka idealna na momenty występowania książkowego kaca i na upalne wakacyjne chwile. Niewymagająca wiele od czytelnika, ale wciągająca i intrygująca. 
Z czystym sumieniem mogę polecić ją każdemu- nawet tym, którzy za kryminałami nie przepadają.

Teraz nie pozostaje mi nic innego jak czekać na kolejną część- "Morderstwo na Korfu".

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję autorowi- Alkowi Rogozińskiemu ♥
Instagram ruderudee

poniedziałek, 27 lipca 2015

7 Deadly Sins Book TAG

Do tagu zostałam nominowana przez Izę, autorkę bloga Iza Reads (dziękuję ♥). Poniżej przedstawiam Wam moje odpowiedzi przyporządkowane do poszczególnych grzechów i ich opisów, a na końcu posta czekają na Was nominacje!



Najtańszymi pozycjami na mojej półce są książki Wydawnictwa Znak, te w wersji kieszonkowej. Zapłaciłam za każdą pozycję dokładnie 5,96 zł. Żadnej z nich nie miałam jeszcze okazji przeczytać, mam nadzieję, że to szybko się zmieni ;)

   



A teraz najdroższe, których prawowitym właścicielem jest mój Skrzat Pomocnik.

  














W gruncie rzeczy nie mam żadnego autora, którego kocham, a tym bardziej takiego, którego nienawidzę. Mam jeden grzech mniej ;)


Czytałam, czytałam... i jakoś mi się odechciało i bardzo mi się później nie chciało. Od dłuższego czasu leży i czeka na przeczytanie. Tylko, że teraz już nie bardzo mam na nią czas.
Chamstwo, opryskliwość, inteligencja i silny charakter.
Chyba dlatego tak bardzo pokochałam prokuratora Szackiego z trylogii Miłoszewskiego ♥

Szkoda tylko, że mam tak mało czasu na czytanie tych czterech ulubieńców wszech czasów!
  













Na ogół nie mam potrzeby, aby brzmieć jak bardzo inteligentny czytelnik. Jeżeli faktycznie znalazłabym się w takiej sytuacji i musiałabym brzmieć bardzo inteligentnie, próbowałabym użyć odpowiednich, mądrze brzmiących i wyszukanych słów. A książka, o której chciałabym mówić to taka, która zapadła mi w pamięć i byłabym w stanie przytoczyć kilka różnych ciekawych sytuacji czy szczegółów.


Oto pozycje, które bardzo chętnie znalazłabym w swojej biblioteczce. Niektóre są niedostępne, inne czekają na miejsce na listach zakupowych. W najbliższym czasie nie planuję zakupu żadnej z pozycji, dlatego mogłabym dostać którąś jako prezent :)
Jeżeli chodzi o serię "Dziewczyny..", to wszystkie jej tomy chętnie bym zaadoptowała, natomiast serię chciałabym zacząć od pozycji "Dziewczyny z powstania".
Szczególnie zależy mi też na wyposażeniu biblioteczki w dwie ostatnie części Harrego Potetera (Książę Półkrwi i Insygnia Śmierci), aż wstyd się przyznać, ale brakuje mi ich do kompletu i tak jak 5 poprzednich części przeczytałam z wielkim zapałem, tak o tych częściach zapomniałam. Także gdyby ktoś chciał podarować mi Harrego, prosiłabym o wybranie akurat tego wydania, które widzicie poniżej, coby wszystkie części do siebie pasowały :D


  
   


 

Moje nominacje wędrują do:
Majki, autorki bloga MajkaBloguje 
Marty, autorki bloga Na regale u Marty Mrowiec
Izy, autorki bloga Kolejny rozdział
Kasi, autorki bloga Czytanie Moja Miłość
Agnieszki, autorki bloga Nie teraz- właśnie czytam
Oli, autorki bloga Alek Czyta

Czekam na Wasze odpowiedzi ♥

Nie otrzymaliście nominacji do tego tagu, a bardzo byście chcieli? Dajcie znać w komentarzu- coś na to zaradzimy ;)

sobota, 25 lipca 2015

#37. Widok z nieba- Clara Sanchez

Tytuł: Widok z nieba
Tytuł oryginału: El cielo ha vuelto
Autor: Clara Sanchez
Język oryginału: hiszpański
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Znak Literanova

Liczba stron: 304
Data wydania: 2 lipca 2015
Cena katalogowa: 34,90 zł

Opis (lubimyczytac.pl):


Najważniejsza nagroda za hiszpańską powieść PREMIO PLANETA 2013.

Patricia to modelka, która mimo młodego wieku odniosła ogromny sukces. Z pozoru wszystko układa się po jej myśli, a ona sama wmawia sobie, że jest bardzo szczęśliwa. Jednak coraz częściej czuje, że dla rodziny jest przede wszystkim chodzącą kartą kredytową, a dla znajomych – ślicznym dodatkiem. 
Pewnego dnia, podczas niespokojnego lotu z New Delhi do Madrytu, poznaje Vivianę, ekscentryczną kobietę, która oznajmia modelce, że ktoś pragnie jej śmierci. Patricia nie traktuje tego poważnie. Do czasu.
Splot dziwnych i niepokojących zdarzeń sprawia, że musi zrewidować wyobrażenia, jakie miała o swoim życiu i o ludziach, którzy ją otaczają.

Clara Sanchez, autorka bestsellerowej Skradzionej, w swojej nowej powieści, pełnej zaskakujących zwrotów akcji, opisuje skomplikowany proces dochodzenia do prawdy o sobie i pokazuje, jak wysoką cenę płacimy nieraz za sukces.


Moja ocena: 6/10 

Okładka książki, mimo pięknego, charakterystycznego, czerwonego koloru, nie przypadła mi do gustu. Wykonana została z materiału, na którym widać wszystkie odciski palców (chociaż muszę przyznać, że jest wyjątkowo miły w dotyku). Mimo, że dbam o higienę rąk zasiadając do książki, a tą pozycję czytałam jedynie w domu, ma ona okropne tłuste plamy, jakbym co najmniej lepiła na niej mięsne kulki na kotlety mielone. Wygląda to bardzo nieestetycznie, taką książkę wstyd komukolwiek kiedykolwiek pożyczyć.

Książka otrzymała nagrodę PREMIO PLANETA 2013. Na polskich stronach niewiele można się dowiedzieć o tej nagrodzie. Przytoczę definicję znalezioną na publio.pl:
"Nagroda literacka ufundowana w 1952 r. przez José Manuela Larę, zwana też niekiedy nagrodą Lary. Przyznawana jest przez wydawnictwo Planeta autorom najlepszych powieści hiszpańskojęzycznych danego roku. Jej laureaci otrzymują nagrodę pieniężną, drugą pod względem wysokości po Nagrodzie Nobla. Poza Nagrodą Cervantesa Premio Planeta uznawana jest za drugie najważniejsze wyróżnienie w tym kręgu kulturowym."
Pierwszy raz usłyszałam o tej nagrodzie sięgając po tą powieść. Muszę przyznać, że wiadomość, że dana książka otrzymała nagrodę literacką znacznie podnosi wymagania czytelnika (przynajmniej moje), przez co później zdecydowanie łatwiej o rozczarowania. 
Jeżeli o mnie chodzi, rozczarowań żadnych nie było, a to z tego względu, że długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki i w między czasie na kilku blogach, które obserwuję pojawiły się już recenzje- niektóre bardziej, inne mniej przychylne. Byłam przygotowana na wszystko.
Duża, wyraźna czcionka sprawia, że przez poszczególne strony przelatuje się szybko. Dodatkowo książka pisana jest lekkim i łatwym językiem.

Przedstawiona w książce historia opisuje fragment życia jednej z modelek, która podczas lotu z New Delhi do Madrytu poznaje Vivianę. Spotkanie całkowicie zmienia dotychczasowy sposób bycia i myślenia głównej bohaterki, z rozdziału na rozdział staje się inną osobą, zaczyna dostrzegać to, czego nie dostrzegała wcześniej, jednocześnie próbując odgadnąć, kto pragnie jej śmierci. 

Sposób życia modelek niejednokrotnie już pojawiał się w literaturze i filmie, budząc różnego rodzaju uczucia. W książce nie został on pokazany w żaden nowy sposób, nie wnosi nic nowego, nie budzi nowych uczuć w czytelniku (w tym przypadku we mnie).
"Modelka jest jak kwiat, który może zwiędnąć następnego dnia i dlatego musi maksymalnie wykorzystywać swoje piękno (...)".
Natomiast to, co szczególnie urzekło mnie w tej pozycji, to ukazanie ulotności ludzkiego szczęścia. Czasami sami sobie wmawiamy, jak cudowne jest nasze życie, jednocześnie przekonując do tego wszystkich dookoła. Sami kreujemy sobie nasz wymarzony świat i na to, co mogłoby nam przeszkodzić w zdobyciu całkowitej radości, zupełnie nie zwracamy uwagi. Historia przedstawiona w książce najlepiej to obrazuje.
"Zło, zanim nas zrani albo zabije, zwykle się nie ujawnia, w przeciwnym razie moglibyśmy z nim walczyć, a nawet je pokonać".
Jak dla mnie jest to powieść trochę o magii i trochę o życiu. Kiedy tego pierwszego pojawia się za dużo w życiu, sprawy przybierają zupełnie inny tor i inne tempo. 


Instagram ruderudee
Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova za przekazanie egzemplarza do recenzji ♥


piątek, 24 lipca 2015

LBA #3 i #4


Tym razem do Liebster Blog Award zostałam nominowana przez Izę z bloga Kolejny Rozdział oraz Kamilę z bloga Fishtalking
Nominacja za nominacją- jak żyć ?! :D

Najpierw odpowiedzi na pytania Izy!


1. Jak to się stało, że zaczęłaś/zacząłeś blogować?

Pod koniec ubiegłego roku na profilu FB Wydawnictwa Znak pojawiła się informacja, że szukają recenzentów (miała to być współpraca okresowa) i czekają na zgłoszenia. Że Wydawnictwo Znak wydaje książki, które bardzo mi odpowiadają, nawet się nie wahałam z wysłaniem wiadomości. Stało się tak, że spośród wszystkich zgłaszających się, załapałam się i ja. Początkowo recenzje umieszczałam tylko na konkretnych stronach internetowych, później pomyślałam, że raz się żyje i założyłam bloga.

2. Do jakiej książki/autora czujesz największy sentyment? 

Do żadnej z książek nie mam szczególnego sentymentu. Natomiast jeżeli chodzi o autora- Harlan Coben.

3. Po jakie gatunki książek sięgasz najczęściej? 

Kryminały, literatura faktu i wszelkiego rodzaju poradniki.

4. Jaka jest ulubiona książka Twojego dzieciństwa?

Ciężko jest mi wskazać pojedynczą książkę, ale uwielbiałam czytać Harrego Pottera.

5. Czy lubisz wypożyczać książki w bibliotece?

Nie lubię pożyczać książek od znajomych i nie lubię wypożyczać książek w bibliotece. Wolę takie moje, tylko moje.

6. Czy myślałaś/myślałeś kiedyś o wydaniu/napisaniu książki? O czym by była?

Nie myślę o wydawaniu książki. Chociaż jakiś czas temu jedna osoba sprawiła, że zaczęłam analizować informacje dotyczące mojego znaku zodiaku, a tam pojawiła się wzmianka, że mogłabym zyskać sławę, właśnie piszcząc książki ;)
Na tę chwilę ciężko mi powiedzieć o czym mogłaby być moja książka.

7. Gdybyś mogła/mógł zmienić zakończenie książki, to której?

Jestem dość wybredna, ciężko mnie całkowicie zaspokoić- stąd też problem z odnalezieniem książki, którą mogłabym ocenić 10/10. Myślę, że w większości książek mogłabym chcieć coś zmienić. W jednej dodać trochę więcej opisów otoczenia albo postaci, w innej trochę skrócić wprowadzenie w jeszcze innej przyspieszyć zakończenie, podrasować dialogi. Lista ciągnęłaby się w nieskończoność ;)

8. Którego bohatera książkowego chciałabyś/chciałbyś ożywić? Dlaczego?

O bohaterze, którego chciałabym ożywić wspominałam już przy okazji #DisneyBookTAG'u. Nic od tamtej pory się nie zmieniło. Ożywiłabym Wina z powieści Harlana Cobena (cykl o Myronie Bolitarze). Dlaczego? Bo idealnie nadawałby się na mojego męża.

9. Jaka książka Cię rozczarowała?

"Odłamki" autorstwa Ismeta Prcicia (recenzja TUTAJ).

10. Jaka jest Twoja ulubiona książka?

Pytanie książkoholika o ulubioną książkę jest jak pytanie matki o ulubione dziecko. W tym miesiącu do grona ulubionych dodałam "Oddawaj różdżkę, Phong!" Łukasza Wasilewskiego (recenzja TUTAJ). 

11. Twoje marzenie związane z literaturą...?

Jedynym marzeniem jest wyprowadzenie się z dala od miasta i ludzi (ale w takie miejsce, żeby kurierzy i listonosz spokojnie mogli mnie znaleźć), comiesięczne doładowanie konta bankowego bez konieczności pracy i czytanie, czytanie, czytanie :D


A teraz kolej na pytania Kamili!



1. Wymarzony cel podróży?

Bezludna wyspa, na której nie ma żadnych śmiercionośnych zwierząt.

2. Gdybyś mogła/mógł cofnąć się w czasie i spotkać kogoś- kogokolwiek, to kogo?

Myślę, że moją babcię, której nie miałam okazji nigdy poznać. 

3. Film i książka po które NIGDY nie sięgniesz?

Nie lubię się ograniczać, ani w wyborze książek, ani w wyborze filmów. 

4. OTP (one true pairing) - czyli fikcyjna para, którą shipujesz i która powinna być razem teraz i na zawsze?

Jedyna para, która w tym momencie przychodzi mi do głowy- oczywiście taka do sparowania- to Eleonora i Park, główni bohaterowi książki Rainbow Rowell (recenzja książki TUTAJ).

5. Rzecz/zachowanie, które najbardziej cię irytuje?

Gadulstwo połączone z przejawami wszechwiedzy

6. Filmowe/serialowe guilty pleasure?

Wszystkie seriale, które oglądam (a jest ich całkiem sporo- dlatego też nie zdecydowałam się na ich wymienianie) mogłabym tu śmiało zaliczyć. Zdecydowanie za dużo czasu mi pożerają. 
Jeżeli chodzi o filmy- rzadko je oglądam, głównie z tego względu, że szybko się nudzę. Długi czas spędzany w jednym miejscu i często w jednej pozycji (szczególnie w kinie) nie wpływa na mnie zbyt dobrze.

7. Do jakiego domu w Hogwarcie należysz, lub myślisz, że tam pasujesz?

Według testu (TUTAJ) pasuję do Slytherinu.

"Slytherin nagle oświadcza, że ani mu się śni, nauczać magii takich, co nie są czystej krwi. Slytherin przyjmuje takich, co mają czystą krew, co mają więcej sprytu od uczniów domów trzech." Tiara przedziału posadziła Ciebie w Slytherinie, domu Salazara Slytherina. Barwy domu to zieleń i biel (srebro). U Ślizgonów najważniejsza jest czystość krwi, ambicja, spryt, zaradność oraz przebiegłość. Zadowolony?"

Mi pasuje.

8. Ulubiony zespół/muzyka? 

Ciężko wyróżnić ulubiony zespół.
Jeżeli chodzi o gatunki muzyczne, najczęściej słucham od downtempo i chillout'u, przez soul i jazz, po r&b, d&b i muzykę alternatywną.

9. Oceniasz książki po okładce, a filmy po plakatach?

Książki po okładkach- tak. Bardzo często.
Filmy po plakatach- nie. Rzadko oglądam filmy.

10. Twój ulubiony youtuber?


11. Dlaczego prowadzenie bloga ma sens?

Dla mnie prowadzenie bloga ma sens, z tego względu, że wreszcie znalazłam miejsce, do którego mogę wrzucać swoje myśli o tym, co najbardziej lubię- o książkach. Jeżeli przy okazji ktoś czyta moje wypociny, może okażą się one pomocne w jakiś sposób.
Dodatkowo blog dał mi możliwość poznania wielu nowych, ciekawych osób o podobnych zainteresowaniach do moich. Cały czas ich poznaję. I to mi chyba sprawia największą radość.

Moje nominacje wędrują do:
Marty, autorki bloga Na regale u Marty Mrowiec
Izy, autorki bloga Kolejny rozdział
Gabrysi, autorki bloga gabRysiek recenzuje
Dominiki, autorki bloga Blog książkoholiczki
Majki, autorki bloga MajkaBloguje 

Moje pytania: 
1. Jaka jest Twoja ulubiona książka polskiego autora?
2. Czy czytasz jakieś magazyny książkowe? Jeżeli tak to jakie i czego głównie w nich szukasz?
3. Co najbardziej podoba Ci się w czytaniu książek i czy od zawsze lubiłaś/łeś czytać?
4. Jaka jest Twoja ulubiona pora i pozycja do czytania?
5. Wymień trzy książki, które najbardziej zapadły Ci w pamięć. Dlaczego akurat te?
6. Jaka była/byłaby pierwsza książka, którą czytałaś/łabyś swojemu dziecku?
7. Książka, którą koniecznie chcesz mieć w swoich zbiorach?
8. Książka idealna na jesienną chandrę ?
9. Co najbardziej lubisz i czego nie znosisz w prowadzeniu bloga?
10. Okładka książki, która urzekła Cię od pierwszego wejrzenia? 
11. Czytasz poradniki? Tak? Nie? Dlaczego?

Jeżeli jest ktoś, kto chciałby zostać przeze mnie nominowany do tego tagu, proszę o informację w komentarzu :)

środa, 22 lipca 2015

#36. Całe zdanie nieboszczyka- Joanna Chmielewska

Tytuł: Całe zdanie nieboszczyka
Autor: Joanna Chmielewska
Kategoria: thriller/ kryminał
Wydawnictwo: Olesiejuk

Liczba stron: 333
Data wydania: 18 listopada 2014
Cena katalogowa: 14,99 zł

Opis (lubimyczytac.pl):

To pierwsza powieść Joanny Chmielewskiej o charakterze przygodowym. W nielegalnej szulerni Joanna zostaje przypadkowo wzięta za inną osobę. Na skutek tej pomyłki to jej właśnie umierający mężczyzna powierza wskazówkę do odnalezienia cennego skarbu...

Moja ocena: 7/10

Książka kupiona na promocji w Biedronce. Dlaczego w Biedronce w moim mieście nie ma nigdy takich pozycji? Wielka niesprawiedliwość.

Na książki Chmielewskiej polowałam od dłuższego czasu, ale jakoś nigdy nie skusiłam się na żadną. Przyszedł czas żeby to zmienić.
Krótki opis zdecydowanie zachęcił mnie do wybrania tej pozycji, szybko jeszcze sprawdziłam ocenę na lubimyczytać.pl i bez dłuższego zastanowienia wpakowałam książkę do koszyka. W tym wydaniu szczególnie podoba mi się solidna, twarda oprawa i szyte strony. Nic nie trzeszczy, nie skrzeczy, nie rozkleja się i nie odpada. Dla mnie bomba!
Po przeczytaniu pozycji stwierdzam, że w dwóch krótkich zdaniach opisu kryje się niewielka część historii książki, co nieco psuje samą przyjemność czytania. Staje się ona przewidywalna i przez to też miejscami odrobinę nudnawa. Mimo, że za czytanie zabrałam się z wielkim zapałem, przez początkowe strony było mi ciężko przebrnąć, ze względu na przewidywalność sytuacji. Po przebrnięciu przez przewidywalną część, natrafiłam na fascynujące zwroty akcji i rozwiązania niemal żywcem wyjęte z przygód Bonda, co nadawało wyjątkowy charakter powieści.
Dzielnie czytałam wszystko, nie omijałam żadnych fragmentów, może dlatego zajęło mi to więcej czasu niż przewidywałam.

Głowna bohaterka książki przypominała mi już wcześniej wspomnianego Jamesa Bonda, tyle że w damskiej wersji. Wpada w tarapaty- zostaje wzięta za zupełnie inną osobę. Każdorazowo wychodzi cało z opresji. Jej spryt, przebiegłość i zdolność analizowania sytuacji są aż niemożliwe, nawet jak na fikcję literacką. Same sytuacje i niektóre dialogi niejednokrotnie wywoływały u mnie śmiech (co zdarza mi się rzadko przy książkach). 
O fabule pisać nie będę- spoilerów nikt nie lubi,a przy tej pozycji szczególnie o nie łatwo. 

Książka idealna na wakacje- lekka, łatwa i przyjemna. Dodatkowo jeszcze tania. Czego chcieć więcej?
Od zawsze byłam fanką kryminałów Cobena. Mimo, że obydwoje mają zupełnie inne style pisania, ich powieści czyta mi się z wielką przyjemnością i łatwością. Także, wszystkim Cobeno-maniakom polecam sięgnięcie po książki Chmielewskiej (o ile jeszcze nie mieliście z nią do czynienia)!


Instagram ruderudee



sobota, 18 lipca 2015

#35. Oddawaj różdżkę, Phong!- Łukasz Wasilewski

Tytuł: Oddawaj różdżkę, Phong!
Autor: Łukasz Wasilewski
Kategoria: literatura współczesna
Wydawnictwo: e-bookowo.pl

Liczba stron: 408
Data wydania: 16 czerwca 2015
Cena katalogowa: 36,00 zł

Opis (www.oddawajrozdzke.pl):


Zosia ma problem ze skonsumowaniem sukcesu, Tatiana zbyt rezolutnie wycenia swoje wdzięki, a Natalia próbuje żyć z piętnem geeka. Wydawałoby się, że dziewczyn nic nie łączy, ale wtedy do ich życia wkracza tajemniczy Szatyn, który dryfując na obrzeżach moralności, próbuje zmierzyć się ze swoją przeszłością i przyszłością. Problem w tym, że nie zawsze radzi sobie z tu i teraz. Ale od czego ma się przyjaciół?

W „Oddawaj różdżkę, Phong!” nie brakuje prób odnalezienia tożsamości, brawurowych aktów przyjaźni i klasycznego (jeśli takowy istnieje) bromance'u. Przelotne opady absurdu nikogo nie dziwią, a wątki romantyczne bezwstydnie flirtują z komediowymi. Zaraz, zaraz, czyżby to była komedia romantyczna? Trochę tak, ale po co od razu uciekać się do szufladkowania? Całość skąpana w sosie własnym i szczodrze doprawiona popkulturą.


Moja ocena: 9/10

Egzemplarz "Oddawaj różdżkę, Phong!" udało mi się wygrać na instagramowym profilu Łukasza Wasilewskiego (odsyłam Was bezpośrednio do jego profilu TUTAJ). Jestem szalenie szczęśliwa, że trafiła do mnie i że miałam okazję przeczytać tak cudowną pozycję!

Książka jest jedną z lepszych pozycji, jakie miałam okazję przeczytać w ostatnim czasie. Warto tu też wspomnieć o fakcie, że pozycja stanowi debiut literacki Łukasza Wasilewskiego. Jestem pod ogromnym wrażeniem jego umiejętności pisarskich oraz zaradności i wymyślności w kreowaniu fabuły książki. 

Cechą charakterystyczną książki na pewno jest jej okładka- różowa, rzucająca się w oczy, z uwzględnionym w tle Pałacem Kultury i Nauki. Czy okładka ma jakieś większe odniesienie do treści lektury? Oczywiście, chociaż sama na początku śmiałam w to wątpić. Kolejna charakterystyczna rzecz- tytuł, który u mnie wywołał masę wynurzających się w mojej głowie myśli i wątpliwości i jednocześnie zachęcił do szybszego rozpoczęcia przygody z książką, aby uzyskać odpowiedzi na wszystkie pojawiające się pytania. Dodatkowo zdradzę Wam, że książka w porównaniu z innymi o podobnych wymiarach i liczbie stron, jest dużo cięższa i nie mam zielonego pojęcia czym to może być spowodowane.

Autor wykreował świetne postacie, które idealnie wpasowują się w akcję książki i nadają jej specyficznego charakteru. Opisy, zarówno bohaterów jak i miejsc, są bardzo bogate, ale nie przesadzone- ewidentnie wpływały na moją wyobraźnię bezpośrednio przenosząc mnie do poszczególnych miejsc. Zwracam na to szczególną uwagę, bo w wielu książkach znajduję albo zbyt ubogie opisy, że nie do końca potrafię sobie pewne rzeczy wyobrazić, albo zbyt bogate, że w pewnym momencie zaczynają nudzić i trzeba je przeskakiwać. W książce Wasilewskiego zdecydowanie się to zrównało, punkt dla Niego!

Moją uwagę zwróciły opisy Warszawy, poszczególnych charakterystycznych miejsc- przede wszystkim rotundy. Zdecydowane mistrzostwo- swojego czasu sama umawiałam się w tym miejscu! Nawet nie przyszło mi przez myśl, że ktoś tak trafnie przeanalizuje oczekiwanie całych tabunów ludzi w tym miejscu. Nie wiem, czy autor wyciągnął to z autopsji, czy po prostu z obserwacji, ale jestem pod ogromnym wrażeniem! Wielkie gratulacje!

Po przeczytaniu książki stwierdzam, że grono bohaterów jest stosunkowo wąskie. Na początku przygody z lekturą miałam obawy co do tego, nie bardzo potrafiłam się połapać o co chodzi, kto jest kim, ale w miarę czytania wszystkie niejasności się wyjaśniają. Taka uroda książki- niby kilka osobnych wątków, a wszystkie prowadzą do jednego końca.
Pomyślałam też o tym, że fajnie byłoby obejrzeć kiedyś ekranizację tej książki- bo to faktycznie taka komedia romantyczna. Ale sama siebie sprowadziłam na ziemię, przypominając sobie jakiej jakości filmy (przede wszystkim większość komedii romantycznych) wychodzą spod rąk polskich reżyserów. Całe szczęście, że chociaż pisarze prezentują lepszy poziom.
"(...) ktoś kiedyś powiedział, że jeśli się w coś wierzy i ma się co do czegoś pewność, to trzeba o to walczyć jak lew, bo lepiej płakać po porażce, dzielnej walce i urwanej nodze, niż cieszyć się po odwrocie w jednym kawałku".
Głównym wątkiem książki jest wątek miłosny, co po pierwszych kilku (może nawet kilkunastu) stronach ciężko będzie stwierdzić. Wspomniany w opisie Szatyn- Piotrek (mam ogromne nie-szczęście do tego imienia) zakochuje się w jednej z "wybranek". Bronią do osiągnięcia miłości staje się tytułowa różdżka. Jednocześnie w czasie czytania książki przekonujemy się jak ważna jest przyjaźń. 
"Ale w pewnych kwestiach nie ma miejsca na kompromisy".
Dodatkowo w tekście wyłapałam postać Herbiego Hancock'a i kilka opisów na temat jego muzyki, co jeszcze bardziej zmotywowało mnie do przeczytania jego autobiografii!

Nie spodziewałam się tak dobrej powieści autorstwa polskiego pisarza. Łukasz Wasilewski udowodnił, że chcieć to móc. Trzymam kciuki za kolejne dzieła autora, mam nadzieję, że długo na nie nie będę musiała czekać! :) 
Instagram ruderudee


© Agata | WS.